– Proszę, abyście (…) składając w szkole odpowiednie oświadczenie, nie wyrazili zgody, aby wasze dzieci brały udział w demoralizujących zajęciach – napisał w liście do wiernych biskup siedlecki Kazimierz Gurda.
Dokument, w którym zawarto krytykę nowego, nieobowiązkowego przedmiotu, jakim jest edukacja zdrowotna był czytany dzisiaj we wszystkich kościołach i kaplicach diecezji siedleckiej. Biskup przypomniał stanowisko Prezydium Konferencji Episkopatu Polski, które bardzo negatywnie oceniło przyszłe zajęcia i zwrócił się do rodziców uczniów, którzy mogą być objęci nowym przedmiotem, aby w tej kwestii zaufali Kościołowi.
Kazimierz Gurda apel tłumaczył „troską o katolickie wychowanie dzieci i młodzieży”. W całym tekście odnosił się także do decyzji ministerstwa edukacji o zmniejszeniu lekcji religii do jednej tygodniowo.
W liście do wiernych biskup siedlecki przyznaje, że „chociaż program nauczania tego przedmiotu zawiera wiele ważnych informacji dotyczących szeroko rozumianego zdrowia człowieka”, to budzi kontrowersje, bo jak twierdzi, ma zawierać „treści dotyczące tzw. zdrowia seksualnego, których celem jest zmiana w postrzeganiu rodziny i miłości”.
Kazimierz Gurda przytacza fragmenty majowego listu Prezydium Konferencji Episkopatu Polski, w którym biskupi twierdzili, że za mało miejsca poświęcono w przedmiocie małżeństwu, że temat rodziny „rozumianej jako ojciec, matka i dzieci” został zmarginalizowany albo przedstawiana jest ona w negatywnym kontekście a „macierzyństwo ukazane jest jako źródło zagrożeń”. Zdaniem biskupów edukacja zdrowotna ma „zachęcać dzieci i młodzież do odrzucenia swej męskości i kobiecości”.
Stąd dzisiejszy apel Kazimierza Gurdy do rodziców, aby nie zgadzali się na udział swoich dzieci w zajęciach z edukacji zdrowotnej.
Przyszłość waszych dzieci jest w waszych rękach, dlatego chciałbym, abyście w sprawie uczestniczenia waszych dzieci w zajęciach z edukacji zdrowotnej zaufali opiniom pochodzącym od Kościoła – napisał w liście biskup. – W tym roku szkolnym decyzja o udziale dzieci w zajęciach z tego przedmiotu zależy od rodziców. Dlatego bardzo Was proszę, abyście przed dniem 25 września – składając w szkole odpowiednie oświadczenie – nie wyrazili zgody, aby wasze dzieci brały udział w demoralizujących zajęciach.
Przypomnijmy, że podstawa programowa z edukacji zdrowotnej została zatwierdzona marcowym Rozporządzeniem Ministra Edukacji z 6 marca 2025 dla klas IV-VIII szkoły podstawowej oraz we wszystkich klasach szkół ponadpodstawowych. Każdy może się z nim zapoznać. Program nauczania danego przedmiotu musi być natomiast zatwierdzony przez radę pedagogiczną danej szkoły. We wrześniu w szkołach powinny odbywać się spotkania z rodzicami i opiekunami, podczas których ci powinni być poinformowani o programie nauczania.





Popieram, należy wypisywać dzieci z zajęć demoralizujących, takich jak nauczanie religii. I z wf. I z języków obcych. I z polskiego. I z matematyki. Fizyka, biologia, chemia lub przyroda też są demoralizujące. A geografia? Całkowita demoralizacja.
Sto razy szybciej złego dzieciaki dowiedzą się ze smartfona z którym się nie rozstaja niż z ksiąski i nauczycieli. Ale to walka z władzą i nie o dzieci tu chodzi.
Dokładnie tak
najlepiej z biologi bo tam podważana jest zasada powstania człowieka ,przecież człowiek został stworzony ,a biologia mówi ,ze ze stosunku seksualnego, za młodych lat obecni 50-70 latkowie uczyli różnych niestworzonych rzeczy i co teraz ci sami ludzie również kwestionują naukę.Jest powiedzenie dobrego kanajpa nie zepsuje ,a złego i kościół nie naprawi jak tego nie zechce.
Moja córka zaczyna VII klasę i z mężem jesteśmy chyba jedynymi rodzicami wśród znajomych, którzy przeczytali podstawę programową. I nie teraz, a wcześniej.
Wizyta w rodzinie zakończyła się nieprzyjemną atmosferą kiedy powiedzieliśmy, że te zajęcia są potrzebne. Krytykowali wszyscy, ale nikt nie wiedział co.
typowe – jaki przykład rodzice dają swoim dzieciom? Krytykują coś czego nie znają, pokazują, że decyzje można podejmować bezmyślnie, bez szukania informacji. Rodzice nie wiedzą co to podstawa programowa, program nauczania, chcą pobierać zaświadczenia zanim spotkają się w szkole z nauczycielami.
Niestety, dla wielu bycie rodzicem to wciąż tylko mieć dziecko.
Podnoszenie larum, bo dzieci dowiedzą się o tym, że miejsca intymne trzeba myć regularnie a ich nastoletni synowie są uzależnienia od filmów dla dorosłych już w szkole podstawowej.
Oby więcej tak świadomych rodziców było, którzy najpierw poznają podstawę programową a potem świadomie decydują, czy jest to odpowiednie dla ich dziecka.
Ksiądz biskup próbuje przekonywać, że polscy nauczyciele we współpracy z dyrekcją szkół będą demoralizować polską młodzież w trakcie zajęć szkolnych.
Gurda … Jakbyś miał jakiekolwiek poczucie wstydu to nie zabierałbyś głosu w sprawie bezpieczeństwa dzieci. Było reagować jak się dowiedziałeś, że jeden z twoich podopiecznych wyciąga łapy do małych dziewczynek. Po cichaczu go wyrzuciłeś ale organom ścigania już tego nie zgłosiłeś. Wzorem towarzyszy z episkopatu. Po prostu zamilcz. Ty i twoja zakłamana instytucja. Siewco ciemnoty.
Mocny, ale prawdziwy komentarz. Wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw, jakich to se***ch ekscesów dopuszczał się podopieczny Sławomir. I to wszystko działo się pod dachem parafii katedralnej. Dla episkopatu w sprawach se***ch i pe****ich obowiązuje omerta, czyli milczenie. A jak wchodzi przedmiot edukacja zdrowotna, to tzw. episkopat podnosi larum. Najwspanialsze kościoły są we Francji i we Włoszech. Czy są puste ? Nie, turyści je zwiedzają, a wiernych jest mała garstka. Tak będzie i w Polsce i żadna grupa nazywająca się episkopatem tego nie odwróci. A sprawa igraszek se***ych Sławomira nabierze tempa i nawet dotychczasowa wysoce opieszałych czynności organów ścigania będzie dopingowała te osoby które właściwie za tą sprawę się zabrały, że nabierze ona przyspieszenia. Biskupie, zacznij pisać list by przygotować wiernych na szokujące fakty. Bo jak fakty wyjdą na światło dzienne, to będzie, oj będzie się działo !
Trzeba wrócić do korzeni.
Dzieci się znajduje w kapuście bądz też bocian przynosi.
Od palucha księdza …….
Zajmijcie się biskupi pomocą potrzebującym.
Dietetyk diecezyjny decydujący o tym czy w piątek należy czy nie należy spożywać pokarmy mięsne za cel obrał edukację zdrowotną. Rzecz oczywista, że lepiej mącić we łbach dewotom nie mającym pojęcia o czym ma nauczać edukacja zdrowotna. Najlepiej jakby zamiast tego przedmiotu każdego dnia byłaby lekcja religii. A już najlepiej by było jeśli samorządowcy wzorem zdewociałych z Makowa Mazowieckiego ogłosili by Jezusa Chrystusa na króla powiatu a najlepiej na króla miasta ! Wszędzie chcą swoje łapy wciskać. Krótko – religię wyprowadzić ze szkół a kto chce to niech chodzi do salek katechetycznych przy kościołach. A na koniec jeszcze refleksja – jeśli tej edukacji zdrowotnej miały by nauczać siostrzyczki zakonne, to nie było by problemu. Tylko że o tym nic nie wiedzą.
Wiedzą ale nic nie powiedzą…
Łatwiej wpływac na umysly otępiałego i mało co wiedzącego zdewociałego motłochu. A jak sie ich jeszcze mocami piekielnymi postraszy, to nie wiecej nie potrzeba, nie wyrażą zgody na wszystko. A tak dla przypomnienia: księdzem w parafii katedralnej przed kilkoma laty był sławetny i odnaleziony na wyspie Mann Sławomir A. Może tak biskup w swoim liście wyjaśni, dlaczego i z jakiego powodu odmówił on po jego odnalezieniu powrotu do Siedlec ??? Ala go przywiozą i wszyscy dowiedzą sie o jego wyczynach.
Biskup nawołuje by w kwestii nowego przedmiotu zaufał kościołowi. Czy ktoś się zastanowił, co to jest kościół.
Kościół to wspólnota wiernych. Ale czy kler kiedykolwiek i w jakikolwiek sposób zwrócił się do wiernych o wyrażenie swojej opinii w określonych sprawach ? NIGDY ! Kler uważa że kościół to oni. Źle a może nawet bardzo źle wyszli ci, którzy zaufali tzw. kościołowi. Począwszy od templariuszy. Walczyli w IV wieku na bliskim wschodzie z niewiernymi, a później kościół ich tępił. Zaufać słowom biskupów to tak jakby wsadzić sobie jeża w majtki.
Kościół potrzebuje durnych, ciemnych i posłusznych. Ta religia ma takie dogmaty. Dopóki będą się wpieprzać w sprawy, na które nie powinni mieć wpływu dopóty będą takie tematy poróżniały nas wszystkich. Ta instytucja sama się unicestwi.
Dokładnie.
Ciemnota i strach.
Nie rozumiem Bogobojnych.
Przecież Bóg to dobro , sprawiedliwość…
Zaufać kościołowi, ha ha ha ! Kościół to średniowieczna inkwizycja, palenia na stosach ludzi i wiele innych działań kościoła też i w nowszej historii gdzie życie traciły dziesiątki tysięcy osób. I to wszystko w imię Boga. Zaufać kościołowi może tylko kościelny dewot niczym nie różniący się od debila.