Wiele emocji wzbudziła dzisiejsza sesja rady miasta. Radni uczcili na niej pamięć zmarłego w minionym tygodniu kolegi i wieloletniego radnego Janusza Cabaja.
Na miejscu, które podczas obrad sesji zajmował śp. radny, leżała dzisiaj biała róża z czarną wstążką. Wzruszające wspomnienie o Januszu Cabaju wygłosił przewodniczący rady miasta Robert Chojecki, który nie szczędził ciepłych słów pod adresem kolegi. Nazwał go „samorządowcem z prawdziwego powołania”.
Robert Chojecki żegna śp. Janusza Cabaja
Mandat radnego traktował nie jako zaszczyt, lecz jako zobowiązanie wobec mieszkańców. W swojej pracy kierował się zawsze dobrem wspólnoty. Interesowały go sprawy konkretne i bliskie ludziom: bezpieczeństwo na drogach, stan miejskiej infrastruktury, poprawa oświetlenia, problemy zgłaszane przez mieszkańców.
Zawsze przygotowany, rzeczowy, ale przy tym spokojny i otwarty na rozmowę. W tej sali potrafił rozmawiać czasem twardo, ale z szacunkiem, bez względu na różnice zdań.
Zanim został radnym, przez wiele lat służył mieszkańcom jako funkcjonariusz policji. Dla wielu siedlczan był twarzą „drogówki”, kimś, kto nie tylko dbał o bezpieczeństwo na naszych ulicach, ale także edukował najmłodszych ucząc ich zasad odpowiedzialnego i bezpiecznego poruszania się po drogach. Służbę, czy to w mundurze, czy w radzie miasta, traktował jako misję, jako odpowiedzialność za drugiego człowieka.
Dla wielu z nas był nie tylko współpracownikiem, lecz także kolegą i przyjacielem. Będzie nam brakowało jego życzliwości, poczucia humoru i tej dobrej energii, którą wnosił do każdej rozmowy.
„Jego odejście do wielka strata”
Wciąż nie mogę uwierzyć, że nie spóźni się, że za chwilę te drzwi się nie otworzą i zobaczymy ten jego uśmiech, którym zarażał nas wszystkich i zmieniał dzień.
Jego odejście to wielka strata dla naszej wspólnoty samorządowej. Siedlce straciły oddanego społecznika, my straciliśmy kolegę, z którym dzieliliśmy wspólną pracę i odpowiedzialność za miasto.
Podczas uroczystości pogrzebowych, w imieniu samorządu siedleckiego, wspólnie z prezydentem Tomaszem Hapunowiczem mieliśmy zaszczyt przekazać rodzinie świętej pamięci Janusza flagę, jako symbol wartości, którym ten służył całe życie jako radny i jako policjant i hołdując tym wartościom w sercu odszedł na służbie. Służbie siedlczanom i ukochanemu miastu.

Głos zabrał dzisiaj także radny Waldemar Kamiński (KO), który, jak podkreślił, śp. Janusza Cabaja poznał osobiście dopiero na pierwszej sesji obecnej kadencji RM Siedlce.
Mówił „zaraz tam będę” i zawsze był
– Był zawsze miły, uśmiechnięty, pomocny. Kiedy prosiłem go o radę, nigdy nie usłyszałem słowa „nie”. Kiedy miałem wątpliwości co do oznakowania ulic, poprawy bezpieczeństwa, mówił krótko: „Zaraz tam będę, porozmawiamy”. I zaraz był. Zwracał się do mnie „Waldziu”. Początkowo taki zwrot mnie bawił, później cieszył, a od wielu miesięcy bardzo schlebiał. Odbierałem to jako dowód naszego koleżeństwa – wspominał Kamiński i zadedykował zmarłemu koledze wiersz, który napisał ponad 20 lat temu.
„Pamiętam, zawsze w biegu,
z uśmiechem na twarzy, takim ciebie pamiętam, kolego.
Ktoś cię wyrwał z naszego grona, mogę tylko zapytać: dlaczego?
Nie wiem co ci powiedzieć dzisiaj, nie wiem co ofiarować tobie.
Kilka wersów serdecznej modlitwy, mały płomyk na twoim grobie.
Pozostaniesz w naszej pamięci”.
Po tych słowach ze śp. Januszem Cabajem pożegnał się przewodniczący rady miasta Robert Chojecki, który bezpośrednio zwrócił się do nieobecnego kolegi.
– Nie mówimy żegnaj, ale do zobaczenia. Pozostaniesz w naszych sercach życzliwy i radosny. I dokończymy nasze rozmowy. O kempingach, o podróżach. Wierząc, że spotkamy się kiedyś. Być może Bóg chciał wcześniej wezwać Cię, bo po prostu miał problemy na niebieskich drogach i teraz zarządzasz ruchem na niebieskich autostradach. Dokończymy nasze rozmowy o twojej wspaniałej rodzinie, z której byłeś tak dumny, o twoich synach – zakończył.
Po obradach sesji miejskiej, część radnych pojechała na Cmentarz Janowski zapalić znicz na grobie śp. Janusza Cabaja.





Santo Subito