Rektor Uniwersytetu w Siedlcach Mirosław Minkina zaskarżył decyzję ministra nauki o jego zawieszeniu do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. – Jestem przekonany, że została podjęta z naruszeniem fundamentalnych zasad państwa prawa – pisze w oświadczeniu rektor.
Nie składam broni. Walczę o zasady, które powinny chronić każdego człowieka – niezależnie od tego, czy jest rektorem, nauczycielem akademickim, pracownikiem administracji czy studentem. Walczę o prawo do rzetelnego postępowania. Walczę o zasadę domniemania niewinności. Walczę o godność człowieka.
Rektor podkreślił w oświadczeniu, że szanuje instytucje państwa i prawo, ale został pozbawiony możliwości przedstawienia swoich racji i prawa do obrony. – Nie zostałem zawiadomiony o wszczęciu postępowania prowadzącego do mojego zawieszenia. Nie umożliwiono mi zapoznania się z materiałem dowodowym.
Bez żadnego prawomocnego orzeczenia
Dodał, że nie zapadło żadne prawomocne orzeczenie sądu stwierdzające naruszenie przez niego dóbr osobistych, a to właśnie takie zarzuty zostały przywołane jako uzasadnienie działań podjętych wobec niego. Przypomnijmy, że do Uczelnianego Kolegium Elektorów Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego skierował wniosek o odwołanie rektora. – Nie jest moją intencją wywieranie jakiegokolwiek wpływu na członków Uczelnianego Kolegium Elektorów. Wierzę, że członkowie dochowają wierności zasadom, które od wieków stanowią fundament wspólnot akademickich: niezależności osądu, odpowiedzialności za dobro uczelni oraz odwagi podejmowania decyzji wyłącznie w oparciu o fakty, własne sumienie i obowiązujące prawo.
Minkina zaznaczył, że ostatnie miesiące należą do najtrudniejszych w jego życiu zawodowym, ale to nie utrata możliwości wykonywania funkcji boli go najbardziej. – Najbardziej boli mnie to, że po wielu latach pracy na rzecz Uniwersytetu muszę dziś mierzyć się z zarzutami, które nie zostały jeszcze rozstrzygnięte przez właściwe organy, a mimo to bywają przedstawiane opinii publicznej jako fakty.
Przedstawiamy cały tekst oświadczenia rektora. Śródtytuły pochodzą od redakcji i są niezmienionymi fragmentami oświadczenia.
Oświadczenie rektora
Szanowni Państwo,
Drodzy Pracownicy Uniwersytetu w Siedlcach,
zwracam się do Państwa w czasie szczególnie trudnym – zarówno dla mnie osobiście, jak i dla naszej Uczelni. Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego podjął decyzję o zawieszeniu mnie w pełnieniu funkcji Rektora Uniwersytetu w Siedlcach do czasu rozpatrzenia przez Kolegium Elektorów wniosku o moje odwołanie. Decyzję tę zaskarżyłem do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, ponieważ jestem przekonany, że została podjęta z naruszeniem fundamentalnych zasad państwa prawa oraz podstawowych gwarancji procesowych przysługujących każdemu obywatelowi.
„Nie mogę przejść obojętnie”
Szanuję instytucje państwa, szanuję prawo i szanuję procedury. Właśnie dlatego nie mogę przejść obojętnie wobec sytuacji, w której człowiek zostaje odsunięty od pełnienia funkcji publicznej bez możliwości rzeczywistego przedstawienia swoich racji, bez zapewnienia prawa do obrony i bez przeprowadzenia postępowania spełniającego standardy, których wymaga demokratyczne państwo prawa.
Nie protestuję przeciwko prawu organów państwa do sprawowania nadzoru.
Protestuję przeciwko sposobowi, w jaki ten nadzór został wykonany.
Nie zostałem zawiadomiony o wszczęciu postępowania prowadzącego do mojego zawieszenia. Nie umożliwiono mi zapoznania się z materiałem dowodowym. Nie dano mi możliwości przedstawienia wyjaśnień ani zgłoszenia wniosków dowodowych. Nie mogłem odnieść się do ustaleń, które stały się podstawą rozstrzygnięcia. Tym samym zostałem pozbawiony podstawowych gwarancji proceduralnych, które powinny chronić każdego obywatela przed arbitralnością władzy.
„Nie ujawniono materiału dowodowego”
Ministerstwo poinformowało, że „w toku prowadzonych analiz” stwierdzono naruszenie przeze mnie przepisów prawa. Jednocześnie nie przedstawiono mi tych analiz, nie wskazano ich autorów, nie ujawniono materiału dowodowego, który miał stanowić podstawę tak daleko idących ocen.
Pragnę również przypomnieć, że postępowanie dyscyplinarne dotyczące mojej osoby pozostaje w toku i nie zostało zakończone żadnym prawomocnym rozstrzygnięciem. Jest to okoliczność fundamentalna.
W demokratycznym państwie prawa sam fakt prowadzenia postępowania nie może być utożsamiany z winą. Rolą postępowania jest dopiero ustalenie, czy stawiane zarzuty znajdują potwierdzenie w materiale dowodowym. Tymczasem publicznie formułowane są oceny, które mogą sprawiać wrażenie, jakoby odpowiedzialność została już przesądzona. Rodzi to poważne wątpliwości co do poszanowania jednej z podstawowych zasad państwa prawa – zasady domniemania niewinności.
„Nie zapadło żadne prawomocne orzeczenie sądu”
Co więcej, wobec mojej osoby nie zapadło żadne prawomocne orzeczenie sądu stwierdzające naruszenie dóbr osobistych, żadne prawomocne orzeczenie sądu pracy ani żadna ostateczna decyzja Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych potwierdzająca naruszenie przepisów RODO. Mimo to właśnie takie zarzuty zostały przywołane jako uzasadnienie działań podjętych wobec mnie. Szczególne zaniepokojenie budzi również moment podjęcia decyzji o zawieszeniu.
Nastąpiło ono równocześnie ze skierowaniem do Uczelnianego Kolegium Elektorów wniosku o moje odwołanie. Nie sposób nie dostrzec, że tak daleko idące rozstrzygnięcie, poprzedzające decyzję organu akademickiego, może wywoływać określone skutki nie tylko prawne, ale również społeczne i psychologiczne. W naturalny sposób powstaje bowiem wrażenie, że wynik postępowania został już w pewnym zakresie przesądzony, zanim wypowiedział się organ, któremu ustawodawca powierzył prawo do samodzielnej i niezależnej oceny sprawy. Nie jest moją intencją wywieranie jakiegokolwiek wpływu na członków Uczelnianego Kolegium Elektorów.
„Nie jest moją intencją wywieranie wpływu”
Przeciwnie. Zwracam uwagę na konieczność ochrony ich pełnej niezależności. Autonomia uniwersytetu nie polega wyłącznie na prawie do wybierania własnych władz. Polega również na tym, aby decyzje wspólnoty akademickiej były podejmowane bez atmosfery presji, bez uprzednich rozstrzygnięć formułowanych w przestrzeni publicznej oraz bez działań, które mogłyby sugerować oczekiwany kierunek decyzji.
Wierzę, że członkowie Uczelnianego Kolegium Elektorów dochowają wierności zasadom, które od wieków stanowią fundament wspólnot akademickich: niezależności osądu, odpowiedzialności za dobro uczelni oraz odwagi podejmowania decyzji wyłącznie w oparciu o fakty, własne sumienie i obowiązujące prawo. Uniwersytet nie jest zwykłą instytucją administracyjną. Uniwersytet jest wspólnotą ludzi wolnych. Od stuleci uniwersytety były miejscem, w którym siłę argumentu stawiano ponad argument siły. To właśnie dlatego autonomia uczelni została objęta szczególną ochroną. Nie jest ona przywilejem władz uczelni. Jest gwarancją wolności akademickiej całej wspólnoty.
„Najbardziej boli mnie to …”
Wierzę głęboko, że wartości akademickie nie mogą istnieć bez poszanowania prawdy, rzetelności, uczciwości proceduralnej i prawa do obrony.
Szanowni Państwo, nie ukrywam, że ostatnie miesiące należą do najtrudniejszych w moim życiu zawodowym. Najbardziej boli mnie nie utrata możliwości wykonywania funkcji. Najbardziej boli mnie to, że po wielu latach pracy na rzecz Uniwersytetu muszę dziś mierzyć się z zarzutami, które nie zostały jeszcze rozstrzygnięte przez właściwe organy, a mimo to bywają przedstawiane opinii publicznej jako fakty.
Przez wiele lat wspólnie budowaliśmy pozycję naszego Uniwersytetu. Razem rozwijaliśmy kierunki studiów, wzmacnialiśmy potencjał naukowy, tworzyliśmy warunki do rozwoju młodych ludzi i umacnialiśmy znaczenie naszej Uczelni w regionie oraz w kraju. Dziś ten dorobek zostaje poddany próbie.
„Stawką nie jest osoba rektora, a Uniwersytet”
Jest jeszcze jedna rzecz, o której chcę powiedzieć z głębokim smutkiem. Uniwersytet jest wspólnotą ludzi o różnych poglądach, doświadczeniach i wrażliwości. To naturalne, że pojawiają się różnice zdań, spory, a czasem również wzajemne urazy. Niepokoi mnie jednak sytuacja, w której indywidualne konflikty lub emocje zaczynają wpływać na postrzeganie całej Uczelni. Być może nie wszyscy dostrzegają, że w takich sytuacjach stawką nie jest osoba rektora, a Uniwersytet, jego reputacja oraz zaufanie studentów, pracowników, kandydatów, absolwentów, partnerów naukowych i społeczności, której służymy. Dlatego wierzę, że niezależnie od różnic, które mogą nas dzielić, wszyscy jesteśmy zobowiązani chronić dobro wspólne, jakim jest Uniwersytet w Siedlcach.
„Walczę o godność człowieka”
Żadne różnice, które nas dzielą, nie powinny być ważniejsze od dobra naszej wspólnoty akademickiej. Konkludując, chcę powiedzieć Państwu jedno bardzo wyraźnie. Nie składam broni. Walczę o zasady, które powinny chronić każdego człowieka – niezależnie od tego, czy jest rektorem, nauczycielem akademickim, pracownikiem administracji czy studentem. Walczę o prawo do rzetelnego postępowania. Walczę o zasadę domniemania niewinności. Walczę o godność człowieka.
Jeżeli zgodzimy się na to, aby człowieka pozbawiać prawa do obrony przed rozstrzygnięciem jego sprawy, jutro podobny mechanizm może dotknąć każdego. Nie oczekuję od Państwa zajmowania stanowiska w sporze. Proszę jedynie, abyśmy wszyscy pozostali wierni wartościom, które od pokoleń definiują środowisko akademickie: prawdzie, uczciwości, odpowiedzialności, wzajemnemu szacunkowi i odwadze myślenia.
„Uniwersytet w Siedlcach przetrwa tę próbę”
Jestem przekonany, że Uniwersytet w Siedlcach przetrwa tę próbę. Przetrwa dlatego, że jego siłą nigdy nie były budynki, stanowiska czy funkcje. Jego siłą byli i są ludzie. Ludzie wierni swoim zasadom. Ludzie gotowi bronić prawdy nawet wtedy, gdy jest to trudne. W chwilach próby najłatwiej jest opowiedzieć się po stronie emocji.
Znacznie trudniej pozostać wiernym zasadom. Jestem dumny, że przez lata mogłem współtworzyć wspólnotę ludzi, którzy potrafią wybierać właśnie tę trudniejszą drogę. Dziękuję wszystkim Państwu za słowa wsparcia, życzliwość i solidarność, których doświadczyłem w ostatnim czasie.
Niezależnie od dalszego biegu wydarzeń pozostanę członkiem tej wspólnoty akademickiej i człowiekiem, który przez niemal 20 lat starał się służyć Uniwersytetowi najlepiej, jak potrafił. O ocenę moich działań proszę dopiero wtedy, gdy wszystkie fakty zostaną rzetelnie wyjaśnione
Z wyrazami szacunku
prof. dr hab. Mirosław Minkina






WSA w Warszawie? VII WYDZIAŁ JESZCZE?
Należy zgłosić poważny konflikt interesów.
Wujek Tomka
Milion niepotrzebnych znaków, który mógł streścić w zdaniu „moim zdaniem niż zrobiłem nic złego, dlatego wlaczeo o swój honor, bo jestem niewinny”
Nie wierzę w to co przeczytałam naprawdę szok. Biedna uczelnia, biedni studenci i biedni pracownicy
W co Pani nie wierzy? W to, że każdy ma prawo do obrony, że jest niewinny puki nie udowodni mu się winy.
Zniszczono Naszą Uczelnię i nie zrobił tego Pan Minkina.
Jeśli pozwalamy sobie na obsceniczne, prywatne rozmowy a później upubliczniamy je wyrywkowo jako mobbing niszcząc jednego człowieka z nim nas wszystkich; jeśli nagrywamy wszystko i wszystkich bo może się przyda…… to czemu się Pani dziwi.
Przejrzyjcie Państwo to co pisano w komentarzach. Nie ma nic (właściwie) w obronie Rektora. Jakiekolwiek wyłamanie się z obowiązującej narracji powoduje przypisanie treści wypowiedzi ,,Malinie” lub innym ,,sprzedawczykom”, A nie daj Boże, napisanie czegoś z prawdziwego profilu skutkuje natychmiastowym atakiem personalnym, wyciąganiem prawdziwych lub wymyślonych brudów.
Korupcja?…… może popatrzymy i w drugą stronę…..
Mobbing?, jeśli mobbingiem jest nie powiedzenie ,,dzień dobry” to chyba ktoś powinien się tu leczyć.
Egh.. ,,prymitywne wsioki”(cyt.) z rolniczego coś nie co wiedzą na temat ,,prywatnych pogadanek” z których wychodzi się z płaczem lub sądów kapturowych.
Z tego wszystkiego to chyba wolę już Minkinę, choć może przy nowej władzy będzie cisza i nie będzie już ,,sygnalistów” bo po co donosić na siebie. Uczelnia odzyska zewnętrzny spokój. Wewnętrzny – wątpię.
Pracuje tu tylu młodych, wartościowych ludzi, Mamy swoją, doświadczoną kadrę (której akademickość jest wszem i wobec kwestionowana), niesamowitych studentów i niszczymy to bo ktoś kiedyś przysiągł że niezależnie od kosztów zniszczy Minkinę. A za co? to już tajemnica poliszynela.
Póki pisze się przez „ó”. Była studentko UwS!!!!!
Na tym uniwersytecie to i decyzje ministra się podważa, aby się tylko utrzymać przy korycie. Pycha kroczy przed upadkiem. Tylko szkoda, że postępowania wyjaśniające i prokuratorskie ciągną się w nieskończoność.
Faktycznie mój błąd. Przepraszam.
I to tylko tyle, żadnej refleksji? Nie jestem przy korycie i nikt z moich bliskich.
@studentka 2. Masz rację. Sposób w jaki sygnaliści rozgrywają p. Minkinę nie przystoi kadrze uniwersyteckiej. Oni mienią się elitą? Krytykują Rektora, a sami stosują metody rodem z czasów bezpieki (nagrywanie, donoszenie, wydawanie wyroków bez prawa do obrony, niszczenie innych w imię zaspokojenia własnego ego). Czego taka kadra chce nauczyć młodych ludzi, którzy wchodzą w dorosłe życie? Żenujące.
Moje zdanie jest takie, że nikt zaangażowany w jakikolwiek sposób po jednej i drugiej stronie nie chce nauczyć młodych ludzi niczego.
Z tego oświadczenia wnioskuję, że zawieszony rektor nie widzi w swoim zachowaniu niczego złego.
Tymczasem już same obsceniczne prywatne rozmowy, moim zdaniem dyskwalifikowały go jako rektora. To czy były w obie strony – dla mnie osobiście – nie ma żadnego znaczenia.
Przeciwnie pokazuje na jak niskim poziomie kultury, szacunku do drugiego człowieka jest kadra tej uczelni.
Normalizowanie takich zachowań jest dla mnie szokujące.
Poniżanie, obrażanie, seksistowskie komentarze, obsceniczne wiadomości, nagrywanie z ukrycia – co za różnica kto? To zawsze jest obrzydliwe i powinno być niedopuszczalne, dyskwalifikujące – dla wykładowcy, rektora, sekretarza, studenta i pani z recepcji.
Zawieszony rektor pisze, że walczy o honor i prawde. Oczywiście ma do tego prawo. Mnie jednak ta „walka” bardziej by przekonała, gdyby rok temu złożył rezygnację i właśnie dla dobra uczelni, studentów, godnie czekał na wyniki postępowań.
No, ale to ja – każdy ma inny zakres honoru.
A tutaj na zakładników wzięto i studentów i część (może jakaś jest) zwykłych, dobrych pracowników, którym zależy.
Jak czytam te owocowe komentarze o braku wstydu kadry i biednym rektorze to przypomnę tylko jak pani Kaszuba dyscyplinowala pracownice dziekanatu za to że wyszły ze swoich pokoi podczas alarmu bombowego.
Przypomnę jak ta sama pani wykorzystywała pracowników do celów prywatnych. Przypomnę też o jej działce budowlanej jaką od razu po wyborach porwano jej przekazać.
Pani Kaszuba dyscyplinowała przy poklasku obecnego sygnalisty, który teraz bije się w piersi ,,,moja wina”. Może i Pani Malina bije się w piersi i jej wstyd ale nawet nic nie napisze (i ją rozumiem) ze względu na hejt. Wszyscy popełniamy błędy i nasi sygnaliści też. Z obawy o zwykła zemstę nikt ich nie wypunktuje a było by co wypunktować, oj było by co.
Nie będę nic pisać o prywatnym wykorzystywaniu bo zaraz będą mnie ścigać obecne i poprzednie pokolenia.
A działki…… hm….. Pani Prorektor, po habilitacji,młoda, rozwojowa, przepraszam ale dlaczego nie może ubiegać się o działkę i jej dostać. Dostawali…. niektóry dwa razy działkę a i przyznawano je również młodym i rozwojowym emerytom.
Na koniec takie pytanie, czy jeśli się źle czujemy to piszemy na prywatny telefon szefa czy idziemy do lekarza i bierzemy zwolnienie.
dziekanka dzięki minkinie, prorektor dzięki minkinie, habilitacja i te publikacje z minkina, działeczka jak się okazuje też dzięki mninkinie, czas spędzany ciągle z minkina, wyjazdy na wakacje oraz służbowe z minkina, studniówka córki z minkina, obiadki i kolacje z minkina – no tak reszta młoda i zdolna.
@Wstyd Żenujące? Naprawdę? Wstyd powinien zmienić wektor – wstyd powinien czuć rektor. Etymologicznie rektor to „ten, który wyznacza właściwy kierunek i kieruje innymi; przewodnik”. Jeśli Minkina swoim zachowaniem i czynami w ten sposób chce nauczać młodych ludzi, to jest nie tylko żenujące – to jest bardzo smutne i przygnębiające. Nie do uwierzenia, że można usprawiedliwiać, bagatelizować czy legitymizować takie zachowanie profesora, nauczyciela akademickiego, pracodawcy, przełożonego i naukowca w jednym. Czy naprawdę zdroworozsądkowo myślący ludzie z szacunkiem wobec samych siebie, z etosem pracy i elementarną przyzwoitością godzą się, by takie osoby nadawały ton? W moim miejscu pracy (firma prywatna) od bardzo wielu lat funkcjonuje kodeks postępowania, z którym każdy pracownik ma obowiązek się zapoznać i poświadczyć to podpisem. Co jakiś czas trzeba go sobie odświeżać. W kodeksie jest mowa m.in. o zachowaniach niepożądanych, o zerowej tolerancji dla wszelkich form molestowania seksualnego, zachowań seksistowskich czy wypowiedzi o charakterze seksistowskim. Restrykcyjnie podchodzi się do przestrzegania tego kodeksu. Procedury są znane i przejrzyste. Nie do pomyślenia byłaby podobna sytuacja ze słynnym już smsem rektora do podwładnej. Nie ma akceptacji dla takich zachowań, nie dla bagatelizowania, że to „były żarty, a kobiety nie mają prawa czuć się urażone”. Zaskakuje, że rektor z góry wie, jak mają czuć się kobiety w takiej sytuacji, i że w ogóle to mają jakieś prawo albo nie. Łaskawca z niego. Feudalizm ma się dobrze na uczelni, na czele której stoi osoba, która sprzeniewierzyła się zasadom etycznym i zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Czyli rektor i jego poplecznicy to elita? Bardzo to smutne.
Mirula…
Już dobrze…
Jeszcze chwilka…
NOWE NAGRANIE – Rektora
Wbrew temu co piszą na FB, ja słyszę normalny głos rektora, może trochę zdenerwowany, bo jest na przydechu.
Szkoda że nie ma nagrań jak ustawia się wybory z drugiej strony: ,,Masz ku.wo głosować na Zacharukową”
To jest kultura, to jest zachowanie godne nauczyciela.
Nie ma tu OWOCOWYCH komentarzy.
kogo chcesz oszukać jeszcze. nikt ci nie wierzy. wracaj za warszawę.
była studentka 2 – czy numer dwa oznacza, że twój partner ma żonę, a ty jesteś druga?
słaby ten komentarz… jest taki mądry cytat, który tu można potraktować jako dygresję – kto mieczem wojuje, od miecza ginie.