Strona głównaSiedlceNie kastrujmy faceta. Pozwólmy mu po pracy włączyć telewizor...

Nie kastrujmy faceta. Pozwólmy mu po pracy włączyć telewizor…

Przychodzi kobieta. – Proszę Pani, proszę mi pomóc – mówi. Mój facet wcale mnie nie słucha. Ja mówię, krzyczę, płaczę – a on nic. Ostatnio dał mi marchewkę i rzucił: Ty się nie denerwuj, tylko zjedz. Wie pani, gdzie ja mam tę jego marchew? A jak mamy problem w związku to on ogląda telewizję. Co wtedy pani mówi takiej kobiecie? Dlaczego tak jest?
Dlatego, że ta pani jest kobietą i jej mózg jest inaczej zbudowany niż mózg jej partnera. Ośrodki czucia, które są odpowiedzialne za reakcje mają inne powiązania. U nas ośrodek czucia jest powiązany z ośrodkiem mowy. Kobieta czuje, potem mówi, potem, dzięki mówieniu, układa sobie myśli a potem działa. Z mężczyzną jest inaczej. U niego ośrodek czucia jest powiązany z działaniem.

Jak to można zobrazować na przykładzie?
Kobieta zanim powie o tym, że ma problem w pracy, powie także o tym, że koleżanka popsuła jej zakupy, bo długo coś wybierała. Potem, że siadł jej komputer i to wyprowadziło ją z równowagi. Potem znowu coś i znowu coś.

Dwa razy zgubi wątek. Godzinę będzie opowiadała o tym wszystkim co ją spotkało a on na koniec zapyta: „Ale o co chodzi?”

A tak naprawdę on słucha i szuka rozwiązania. Dla mężczyzny najważniejsze jest działanie i fakty. Facet myśli: trzeba rozwiązać problem. Do tego służą mu fakty i podejmuje w związku z tym działania. Ciach i ciach. Słyszy: Koleżanka popsuła mi zakupy. Odpowiada: jakaś głupia koleżanka – nie rób więcej z nią zakupów – pierwszy problem rozwiązany. Słyszy: Popsuł mi się komputer. Odpowiada: wezwij informatyka – drugi problem rozwiązany. I tak do końca.

A teraz to mężczyzna ma problem. Dociera do niego bodziec i co?
John Gray podaje przykład swojego klienta, który dowiedział się, że jego córka jest śmiertelnie chora. Podczas kiedy jego żona obdzwaniała wszystkich z płaczem, on wyszedł pograć w golfa.  Ktoś może powiedzieć, że jest bez serca. Gray powiedział mu tak: „To jest zupełnie normalne. Ty musiałeś coś zrobić żeby poukładać sobie myśli.” To jest ta różnica. Jeśli jej nie zrozumiemy nie ma szans na dogadanie się.

Kłócimy się. Ja mówię mu co jest nie tak, jak jest mi źle. Przeżywam, może za bardzo, a on odwraca się do mnie plecami i włącza telewizor.
To jest jego działanie. Albo może wyjść z domu i chodzić wokół bloku, albo wyjść na piwo. Oczywiście nie zawsze to działanie, które wykonuje jest słuszne. Mężczyzna wtedy szuka logicznego rozwiązania.

Czy robiąc to, ignoruje mnie i nasz problem?
Nie. Absolutnie nie. To oglądanie meczu jest w tym momencie dla niego jedynym sposobem, żeby poczuł się jak człowiek. Tak podnosi sobie testosteron, czyli hormon odpowiedzialny za produkcję endorfin – hormonów szczęścia.

Oglądając mecz?
Tak.

Jak kobieta podnosi sobie hormony szczęścia?
Kobieta mówi.

Ale mężczyzna nie tylko po kłótni siada przed telewizorem.
Kiedyś, w plemionach, mężczyźni siadali przy ognisku, teraz ognisko zastąpił telewizor. Badania pokazują, że podczas patrzenia na niego – ich mózg całkiem się wyłącza. Dlatego, bez względu na to jak śmieszne jej się to wydaje, on po całym dniu pracy i nerwów MUSI usiąść z pilotem i coś obejrzeć.

A co jeśli nie? Co jeśli powiem: „Nie. Nie włączysz telewizora. Będziemy dalej o tym rozmawiać”.
Mężczyzna, któremu nie pozwala się podnieść testosteronu, na przykład przy telewizorze, nie czuje się mężczyzną. Więcej. My też nie będziemy czuły, że on nim dla nas jest. Takim zachowaniem kastrujemy go. A tym samym wyrządzamy mu krzywdę. On musi wejść do swojej jaskini – bo tak nazywamy ten jego teren, żeby sobie wszystko poukładać.

Czy kobietę też można wykastrować?
Oczywiście. Kastracją u kobiety jest, gdy zabronimy jej mówić, wyżalić się kiedy ma taką potrzebę.

Co dzieje się w związku, w którym zamiast rozmawiać, płakać czy chodzić wokół bloku, zaczynamy kastrować się nawzajem?
Często partnerzy zamieniają się rolami. Mężczyzna przechodzi na kobiecą stronę a kobieta na męską. Ona wycofuje się z mówienia o uczuciach, jest zagubiona i nieufna, popada w depresję. On z kolei jest gadułą, cały czas jej docina, staje się pedantem i też może popaść w depresję.

Kiedy kobieta płacze, bo spóźni się pięć minut  na obiad do mamy, jest nazywana histeryczką.
Możliwe, ale to jest zupełnie naturalne. 

Wtedy mężczyzna mówi: Przestań. Nie panikuj, będzie dobrze…
I także, chociaż nieświadomie, dokonuje kastracji. Jak mówi: „Nie martw się”, tak samo. Tylko musimy zdawać sobie sprawę z jednej rzeczy, on wtedy naprawdę nie chce żeby ona się martwiła. I chodzi mu raczej o to: „Kochanie chciałbym Ci pomóc, ale nie wiem jak. Jak kumpel mi mówi „nie martw się” to ja się czuję zadowolony.”

W jakich sytuacjach kobieta, również nieświadomie, kastruje mężczyznę?
Ona przychodzi do domu i mówi: „Rany, ale jestem zmęczona. Nic nie udało mi się w pracy i jeszcze obiad nie ugotowany.”

I już? Już po testosteronie?
Nieważne, że ona mówi tylko o swoich uczuciach i wcale nie obwinia go za to, że nie ma obiadu. Facetowi to wystarczy. Dla niego przekaz był prosty: „Jestem beznadziejny. Nie dość, że miała kiepski dzień to jeszcze ja nie zrobiłem obiadu.” Dla niego on jest winny.

Jest jakiś sposób żeby w czasie tych wszystkich rozmów, które będą przed nami, nie pozabijać się nawzajem i nie poprzechodzić na inne strony?
Rozwiązanie jest tak banalne, że aż nieprawdopodobne. Wystarczy, że my, kobiety usłyszymy od mężczyzn jedno słowo: ROZUMIEM. „Rozumiem kochanie, że możesz czuć się potwornie.” Sekret  dla mężczyzn polega na tym, że oni nie mają rozumieć co Ty czujesz. Oni mają zrozumieć, że Ty się tak czujesz. Zaspokajają wtedy Twoją potrzebę zrozumienia. Kolejną potrzebą jest potrzeba troski. Kobieta musi czuć, że mężczyzna się o nią troszczy.

To chyba nie jest trudne.
Problem polega na tym, że kobieta i mężczyzna inaczej to rozumieją. Według mężczyzny to, że on  zostaje dłużej w pracy, znaczy że troszczy się o swoją partnerkę.

Dla niej niekoniecznie.

Dla niej wcale, bo ona troskę widzi tak: Mąż przychodzi z pracy, siada na przeciw niej i pyta: Skarbie, jak Ci minął dzień?

A co my mamy zrobić, żeby mężczyzna czuł się z nami szczęśliwy?
Po pierwsze musimy go akceptować takim jaki jest. Nie zmieniamy go. Na Marsie funkcjonuje takie powiedzenie: „Reperujemy tylko to, co jest zepsute”. Jeśli facet poczuje, że ktoś go reperuje to znaczy, że on jest nic nie wart. A nikt nie lubi się tak czuć.

Ale zawsze młodym kobietom powtarza się „Pamiętaj, faceta trzeba sobie wychować.” To znaczy, że to nieprawda?
Powiem to bardzo dosadnie. Jeśli mężczyźnie zaczyna mówić się o zmianie, to tak jakby pozbawiać go przyrodzenia. Jest to totalna kastracja. Po prostu koszmar.

Ale on nie lubi nosić krawatów, które ja uwielbiam i nie chce ich zakładać nawet na przyjęcia. A jak on nie chce, to ja się denerwuję, bo on nie chce mi się podobać. Co wtedy?
Zawsze jest wyjście… Tylko musimy użyć do tego podstępu. Tak naprawdę to mężczyźni dla kobiet zrobią wszystko. I to jest, dla nas, ogromne pocieszenie. Czyli? Jak trzeba to powiedzieć? Pamiętajmy, że bez nerwów.

Kochanie, pamiętasz jak kiedyś miałeś na sobie ten krawat, który kupiłam… Jak Cię w nim zobaczyłam, to miałam taką ochotę Cię rozebrać…?
Dokładnie. Chociaż czasami to trudne. Sama mam niekiedy takie sytuacje, że chciałabym powiedzieć zupełnie coś innego i wtedy mówię: „Stop. To nie tak.”

To znaczy, że mężczyzną można łatwo manipulować. Nie jest wyjątkowo trudny w obsłudze.
Nie dokończyłam. On oczywiście wie, że to bzdura. Zdaje sobie sprawę z tego, że to taka manipulacja. Ale jemu się to podoba.

Taka gra, w którą gramy oboje?
Tak. Żeby nam było dobrze. Pamiętajmy, że celem mężczyzny jest uszczęśliwianie kobiety; celem kobiety jest uszczęśliwianie samej siebie.

Nie wypadamy najlepiej. Jesteśmy aż tak strasznymi egoistkami?
Podam przykład. Kobieta cały dzień siedziała w domu z chorym na grypę synkiem. Jest zdołowana, bo dzwonili do niej kilka razy z pracy. Przychodzi mąż. Szczęśliwy, bo dostał podwyżkę, koleżanka z liceum wyraźnie go kokietowała i tak dalej. Mówi: „Co jest skarbie? Jak tam? Miałem świetny dzień w pracy. No uśmiechnij się.” Co się dzieje?

Dla jego własnego dobra i ochrony życia nie powinien był tego mówić…
Dokładnie. A teraz odwrotnie. On przychodzi zmęczony i zdenerwowany z pracy. Otwiera drzwi i widzi żonę. Piękną, uśmiechniętą, szczęśliwą. Co myśli? „Chociaż tutaj jest wszystko w porządku…”

Dlaczego kiedy widzę go tak zadowolonego mam ochotę go zabić? I dlaczego on cieszy się mimo tego, że u niego wszystko się zawaliło?

Bo mężczyzna czuje, że zawodzi. Nie tylko siebie. Kiedy nie idzie mu w pracy to jest jedna płaszczyzna i kiedy widzi smutną żonę, myśli, że także zawodzi. Kiedy kobieta jest szczęśliwa – to dla mężczyzny dowód, że w tej materii się sprawdził.

Ale to by znaczyło, że mężczyźni są bardzo wrażliwi.
Bo są.

Bardziej niż kobiety?
Często. Tylko tego nie pokazują. Ja wiem… trudno w to uwierzyć.

Przypuszczałam, że mogą coś czuć chociaż nie okazują emocji. Ale…
Na początku sama nie wierzyłam w to co mówiłam podczas spotkań. Jednak miny panów mówią jedno: To prawda…

Jestem sześć lat w związku i mogę nawet nie zdawać sobie sprawy, że jestem z bardziej uczuciową i mniej egoistyczną osoba niż ja?
Tak.

Co jeszcze mogę zrobić, żeby mój partner czuł się ze mną dobrze?
Drugim przykazaniem dla kobiety jest powiedzenie: „Mężczyzna uczy się na błędach, których mu się nie wypomina.”

Przyznam, że nie za bardzo to sobie wyobrażam. To jak on ma się czegokolwiek nauczyć?
Tak naprawdę chodzi o zaufanie a dokładniej o „zaufanie w dobre intencje”. Mam na to wiele przykładów, ale może choć jeden. Jedna z kobiet strasznie nie lubi kiedy mężczyzna się spóźnia. Niestety zaczęła spotykać się z kimś kto robi to ciągle.

Ufa mu, że więcej się nie spóźni?
Przy pierwszym spóźnieniu udała, że zupełnie nie zwróciła na to uwagi. Po kilku minutach, on zszokowany, że ona nie robi mu wyrzutów – przeprosił ją. A ona, tak jak jej poradziłam, odparła: „Przestań Kochanie. Pewnie miałeś coś ważnego do załatwienia, skoro się spóźniłeś.”

Pomogło?
Od kilku spotkań już się nie spóźnia. Kiedy kobieta cały czas zrzędzi mężczyźnie, że ten czegoś nie robi to on odbiera to jako brak zaufania w to, że to zrobi.

To jak nakłonić go do tego, żeby pozmywał talerze po spaghetti, które było zrobione tydzień temu?
Tak jak mężczyźni mają magiczne „rozumiem” tak kobiety mają, również magiczne, „proszę”. Na brudne talerze odpowiedź jest taka: „Kochanie, pozmywaj, proszę te brudne talerze.” Oczywiście bardzo ważny jest ton głosu. U faceta musi być prosto.

Ale gdybym zapytała: „Skarbie, mógłbyś pozmywać naczynia?”
A gdyby on zapytał: „Mogłabyś zostać moją żoną?”

Mogłabym.
Mogłabym, ale nie zostanę. Pytanie mężczyzn czy „mógłby” coś zrobić jest jak pytanie: „mógłbyś przebiec wokół bloku z dziesięć kółek?” A odpowiedź na to jest taka: „Tak, mam taką umiejętność.” Ale jak zapytamy: „Czy możesz?” jego odpowiedź będzie taka: „Tak, nie jestem idiotą i mogę to zrobić”.

Trochę to skomplikowane. A trzecia płaszczyzna albo potrzeba, którą muszę mu zapewnić?
Docenienie.

Skoro już pozmywał te naczynia to…
Jesteś moim bohaterem!!! Dziękuję!!! Nawet nie wiesz jak to doceniam. Słowem jesteś WIELKI!!!

Nawet jak zrobi to źle?
Nawet. Kobiety zastanawiają się dlaczego nie można powiedzieć prawdy:   Jak źle to źle i koniec.

Może tak byłoby prościej?
Ale to tak samo jak stoimy przed lustrem i mówimy: „Ale przytyłam” a mężczyzna odpowie: „No cholera, faktycznie”.

A nie lepiej być szczerym?
Najpierw niektóre pary muszą nauczyć się ze sobą rozmawiać i wypracować zaufanie do siebie.

Czyli ta szczerość będzie, ale za jakiś czas?
Oczywiście. Jeśli sobie ufamy, słysząc konstruktywną krytykę z ust osoby, o której uczuciu jesteśmy przekonani, nie reagujemy tak nerwowo.

Możemy problemy rozwiązywać w sypialni? Kłócimy się kłócimy. Ja się wypłaczę on się zamknie w jaskini, po czym idziemy do łóżka?
Problem z łóżkiem najczęściej pojawia się „przed”. Jeśli kobieta nie może wygadać się w ciągu dnia, jest niesłuchana i czuje się źle to nie myśli o seksie. Raczej: „Ale jak to? Kłócił się ze mną cały dzień, był dla mnie niemiły, nie słuchał mnie a teraz, co?” I zaczyna się spięcie.

Kolejne. No ale, jeśli ja nie mam ochoty a on ma, to znaczy, że nie ma wyjścia?
Jest zasada: „Kobieta potrzebuje czułości i miłości do tego, żeby mogła uprawiać seks. Mężczyzna potrzebuje seksu, żeby mógł kochać.”

I stąd wzięło się stwierdzenie, że mężczyźni myślą tylko o jednym.
Na początku mężczyzna biegał za tygrysem, musiał być twardy, mieć ten swój pancerz. Nie mógł pogłaskać sobie dzieci, bo on bronił terenu i zabijał zwierzynę. Jedynym sposobem na dotarcie do niego był seks. Wtedy się otwierał.

Czyli jak ja mam problem to mogę porozmawiać a jak mężczyzna ma problem, to po moim wygadaniu, nie ma przeszkód żebym poszła z nim do łóżka?
Mężczyzna jest w stanie wszystko przeżyć jeśli ma kobietę w łóżku.

Mogę mu się oddać, żeby mu pomóc?
Żeby się otworzył. A w świecie idealnym, mężczyzna bez cienia złości w tonie, ale za to z wyrozumiałością podchodzi do sytuacji, gdy kobieta nie ma ochoty na seks.

Były sytuacje kiedy problemem w związku była niechęć mężczyzny do seksu?
Takie sytuacje mają miejsce kiedy mężczyzna przeszedł na kobiecą stronę a kobieta na męską. To jest to o czym rozmawiałyśmy wcześniej.

Czyli kobieta dominuje także w łóżku.
Nie w tym rzecz, że ona dominuje w łóżku. Seksu nie ma, bo to kobieta jest inicjatorem a mężczyzna źle się z tym czuje. Raz na jakiś czas to może być zabawne, ale generalnie to on zdobywa a ona pozwala na bycie zdobywaną.

Jak pokazać mu, że mam ochotę iść z nim do łóżka jednocześnie nie pokazując, że to ja zdecydowałam za niego?
Wystarczy, że kobieta założy bardziej pociągającą bieliznę. Mężczyźni naprawdę nie są głupi.

Uratowała Pani jakieś małżeństwa, które były już na prostej drodze do rozwodu?
Tak. Ale to są tygodnie podczas których, w zasadzie wszystkie relacje trzeba budować od początku. Większość rozwiązań jest bardzo prosta.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

DODAJ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze

Logo Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach