niedziela, 18 stycznia, 2026
Strona głównaSiedlceZaczął od 14 tysięcy i pożyczonego samochodu

Zaczął od 14 tysięcy i pożyczonego samochodu

Z Piotrem Polkowskim rozmawiała Beata Głozak

Umawiając się na spotkanie myślałam, że usiądę w wielkim fotelu, w wielkim biurze a przede mną będzie wielki łysiejący mężczyzna…
Hmmm… Za kilka miesięcy z biurem mogłoby się udać. W tym roku chcemy wybudować nową siedzibę firmy. Kupiliśmy działkę na obwodnicy Siedlec. Budowę planujemy rozpocząć w czerwcu i zakończyć do listopada.

Czym zajmuje się Pol-Met?
Produkujemy lekkie konstrukcje stalowe z zadaszeniem namiotowym. Przychodzi Pani do mnie i mówi: „Potrzebuję hali dla mojej firmy” a my ją pani dajemy.

A wtedy ja pytam o jakich kosztach mówimy.
Wyprodukowanie hali to setki tysięcy złotych. Robimy to od podstaw. Kupujemy materiał i  spawamy części, ale cynkujemy je w firmie zewnętrznej. Potem one wracają do nas i jest obróbka wykończająca na koniec jedziemy do pani i wszystko stawiamy.

Ale czy szybko, bo mi się spieszy.
Tysiąc metrów kwadratowych powierzchni robimy w pięć dni. Obiekt stały buduje się około miesiąca.

Jest pan młodym mężczyzną, a firma działa niecałe cztery lata. Jakie doświadczenie pan ma?
W tej branży pracowałem wcześniej, Pol-Met to kontynuacja, tylko że na własną rękę. Rozeznałem się na rynku i zobaczyłem, że jest zapotrzebowanie na szybkie hale. Ich budowa jest bardzo ekonomiczna i dlatego w dobie kryzysu rozwijamy się.

Nagroda w programie „Solidna Firma” przyznawana jest za to, że…
Można na nas liczyć, że dotrzymujemy terminy, jesteśmy wypłacalni. W tym programie nie da się niczego ukryć. Sprawdzane jest dosłownie wszystko: opinie odbiorców i dostawców, banków i to czy nie mam zaległości w urzędach.

Od czegoś trzeba było zacząć. Od czego?
Chodzi o pieniądze?

Pieniądze, materiał, ludzie…
Zacząłem od dofinansowania z urzędu pracy. To było dwanaście tysięcy. Własnych środków miałem dwa tysiące. Materiały – pożyczony od rodziców samochód osobowy a ludzi… Brat i tato.

Czternaście tysięcy i pożyczony samochód?
Po trzech miesiącach działalności otrzymałem kredyt z fundacji na rzecz rozwoju polskiego rolnictwa i kupiłem samochód dostawczy.

Teraz ma pan więcej pracowników.
Pięć osób zatrudnionych na stałe i sześć na umowę – zlecenie.

Młody, dwudziestotrzylatek, student, bez pieniędzy… Co powiedział pan ludziom, których chciał zatrudnić?
To też byli i są młodzi ludzie, wtedy wszyscy byli kawalerami bez własnych rodzin. Powiedziałem, że będę się starał żeby jak najdłużej tutaj pracowali i ci co pracują tutaj od początku nie narzekają na kwestie finansowe. Doceniam tych chłopaków, bo wtedy pracowali za 6 zł na godzinę, ale zgodzili się.

Początki… Jakie były?
Ciężkie i kosztowało mnie to wiele poświęcenia. Na szczęście mam brata, który mi zawsze pomagał, szczęście, samozaparcie i przemyślane plany.

Dużo pan pracował?
Gdy zaczynaliśmy studiowałem, siedziałem w biurze, byłem przy produkcji i jeździłem na montaże. Z nauki musiałem zrezygnować na jakiś czas. Myślałem, że będę musiał zwinąć cały interes.

Teraz jest inaczej.
Jeżdżę do klientów, oglądam teren, rozmawiamy. Kiedy upewniłem się o kompetencji swoich ludzi pozwoliłem sobie na to, żeby nie siedzieć na hali i montować.

Na jakiś pomysł jednak pan wpadł skoro ze sobą rozmawiamy.
No tak. Wtedy nie miałem jeszcze swojej strony internetowej. Ogłaszałem się na różnych mniej znanych bezpłatnych portalach. W końcu umieściłem zdjęcie hali namiotowej z opisem na allegro i  zaczęto się nami interesować.

To byli pierwsi klienci?
Nie. Dzięki allegro, dwa tygodnie od ogłoszenia, skontaktował się z nami trzeci w kolejności  odbiorca. Potem był kolejny, ale już z zamówieniem na kilka hal. Bardzo znana firma motoryzacyjna. Dwa lata od tej aukcji wyprodukowaliśmy ponad 50 tys. m kw. powierzchni magazynowych.

Teraz współpracujecie nie tylko z Polską. Budujecie dla firm europejskich.
Dla Francji, Niemiec, Włoch a w ubiegłym roku doszła Norwegia.

Jaki jest rynek skandynawski?
Wymagający. Mają bzika na punkcie bhp i ekologii, ale podchodzą z ogromnym szacunkiem do pracowników.

Co w tej branży jest największym zagrożeniem?
Konkurencja, która psuje rynek. Pojawia się bez żadnego doświadczenia, nie zna realiów a klienci obawiają się.

Gdzie można zobaczy efekty Pol-Metu? Kiedyś mieszkałam w Żyrardowie.
W Żyrardowie dla firmy produkującej zabawki.

Poprawiał pan po innych?
Duża firma niemiecka popsuła coś a my byliśmy po sąsiedzku.

A jak wy coś popsujecie?
Do dwóch tygodni od daty zgłoszenia przyjeżdżamy i poprawiamy za darmo oczywiście. Gwarancja jest trzyletnia.

Co jest dla was najważniejsze?
Termin.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

DODAJ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze

Logo Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach