Do Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach zgłosiła się 68-letnia kobieta, która padła ofiarą oszustwa. Z uzyskanych informacji wynika, że od początku roku była manipulowana przez osoby podające się za konsultantów giełdowych.
Cała historia rozpoczęła się w styczniu podczas spotkania ze znajomymi. W rozmowie usłyszała o osobie, która miała osiągnąć wysokie zyski dzięki inwestowaniu na platformie giełdowej. Zainteresowana tematem zaczęła samodzielnie szukać informacji w internecie. Wkrótce skontaktował się z nią mężczyzna przedstawiający się jako konsultant inwestycyjny.
– Na jego polecenie kobieta wpłaciła pierwsze 850 złotych na wskazany rachunek. Niedługo później na jej konto wpłynęły dwa niewielkie przelewy, które miały potwierdzać, że inwestycja przynosi zyski. Był to jednak jedynie element budowania zaufania – tłumaczy rzeczniczka Komendy Ewelina Radomyska. – W kolejnych tygodniach oszuści nakłonili kobietę do zainstalowania aplikacji umożliwiającej zdalny dostęp do jej telefonu i komputera. Pokrzywdzona nie wiedziała, do czego służy program. Zauważyła jedynie, że kursor na ekranie sam się porusza, a ktoś wykonuje różne czynności na jej komputerze – dodaje,
Od kwietnia kontakt przejął kolejny rzekomy konsultant. Poinformował kobietę, że aby wypłacić zgromadzone środki, musi najpierw zapłacić podatek od osiągniętych zysków. W rezultacie wpłaciła blisko 11 tysięcy złotych.
Na tym jednak się nie skończyło. Następnie usłyszała, że konieczne jest wykonanie kolejnych przelewów w celu wykazania tzw. obrotu finansowego i uniknięcia dodatkowych podatków. Na potwierdzenie swoich słów oszuści przesyłali jej linki do różnych artykułów, między innymi dotyczących Komisji Nadzoru Finansowego, aby uwiarygodnić swoją historię. Kobieta, wierząc w zapewnienia rozmówców, przelała kolejne pieniądze – w dwóch transzach: blisko 34 tysiące oraz blisko 29 tysięcy złotych.
– Od czerwca kontaktowała się z nią już kolejna osoba, która namówiła ją do następnej wpłaty, tym razem blisko 12 tysięcy złotych. Wkrótce później kobieta została poinformowana, że platforma przechodzi reorganizację związaną z wdrażaniem nowych przepisów unijnych, dlatego mogą występować problemy z dostępem do konta. W tym czasie widziała również, jak za pośrednictwem zdalnego pulpitu ktoś przenosi środki pomiędzy platformami inwestycyjnymi – wyjaśnia Radomyska.
Kilka dni temu zadzwonił do niej następny mężczyzna. Namawiał ją do zaciągnięcia kredytu w wysokości 180 tysięcy złotych oraz instruował, co ma mówić pracownikowi banku. Kobieta rozpoczęła procedurę kredytową, jednak w porę nabrała podejrzeń. Podczas rozmowy z prawdziwym pracownicą banku usłyszała, że najprawdopodobniej padła ofiarą oszustwa. Dzięki jej pomocy zablokowała konto bankowe, zastrzegła dowód osobisty oraz uniemożliwiła wykonanie kolejnych transakcji.
Łączne straty, jakie poniosła, wyniosły blisko 84 tysiące złotych.




