Strona głównaSiedlceBoso po lodzie. Siedlczanin chce pobić rekord Guinnessa

Boso po lodzie. Siedlczanin chce pobić rekord Guinnessa

Mężczyzna spacerujący boso po drodze, niosący plecak, w otoczeniu natury i słonecznego nieba.
Na koncie ma już dwa pobite rekordy Guinnessa / fot. Facebook Pawła Durakiewicza

Jest niezwykle kontaktowy, skromny i po prostu … miły. Siedlczanin Paweł Durakiewicz to dwukrotny rekordzista Guinnessa. Człowiek, który nie ma dylematu w jakich butach bić rekordy, bo bije je na bosaka. Teraz boso przebiegnie półmaraton po lodzie i śniegu.

Macie plany na 16 lutego? Jeśli wybierzcie się do Lulea w Szwecji, zobaczycie jak siedlczanin Paweł Durakiewicz będzie bić rekord Guinnessa w najszybszym półmaratonie boso na lodzie/śniegu. Już robi się zimno, prawda? A jemu nie.

– Robię to oczywiście dla siebie, bo mając 45 lat i będąc po dwóch operacjach kręgosłupa chcę pokazać, że można i że nie ma granic, ani wiekowych, ani zdrowotnych – mówi Durakiewicz. – Ale przede wszystkim robię to, by pomóc innym. Obecnie mieszkam na Sycylii i tam organizuję obozy dla polskich dzieci i młodzieży z ubogich rodzin – dodaje.

Fundacja Diamond Soul, której współzałożycielem jest Paweł Durakiewicz zajmuje się promowaniem zdrowego stylu życia i uczeniem młodych jak unikać substancji psychoaktywnych. W jej ramach organizowane są bezpłatne obozy, kampanie, działają domy trzeźwości, gdzie pomaga się osobom uzależnionym od alkoholu, narkotyków i hazardu wrócić do życia. Rocznie ze wsparcia fundacji korzysta łącznie nawet kilkaset osób z Polski.

Mężczyzna z zarostem bez koszulki patrzy w obiektyw na tle śniegu
Od kilku miesięcy trenuje do przebiegnięcia zamarzniętego jeziora / Fot. Facebook Pawła Durakiewicza

– Są wśród nich dzieci z domów dziecka czy z ośrodków wychowawczych. Zdecydowana większość nigdy nie leciała samolotem, nie widziała morza, nie była nawet w restauracji – tłumaczy. – Bez takich obozów nie miałaby szansy na przeżycie tego wszystkiego – dodaje.

To właśnie na te działania Durakiewicz zbiera środki bijąc bose rekordy. Na koncie ma już dwa: w kategorii „najdłuższa bosa podróż”, gdzie pokonał 3 409,75 km oraz „najszybciej pokonany triathlon boso” (w czasie 2 godzin 57 minut i 40 sekund) na dystansie olimpijskim, było to więc: 1,5 km pływania, 40 km jazdy na rowerze i 10 km biegu. Jak mówi zwłaszcza to pierwsze wyzwanie nie było łatwe.

– Asfalt okazał się tak gorący, że zamiast iść, zacząłem biec – śmieje się. – Brano mnie za bezdomnego, ludzie czasem dawali mi pieniądze, czasem zatrzymywała mnie policja. Ale był to też czas, by wejrzeć wgłąb siebie, trochę poukładać myśli, przeszłość i przyszłość. To był czas bez telefonu i innych rozpraszaczy. Było to naprawdę oczyszczające – dodaje.

Do bicia rekordu w Szwecji, siedlczanin przygotowuje się od kilku miesięcy. – Biegam po asfalcie, stadionie i próbuję przyzwyczaić stopy do niskich temperatur – tłumaczy.

Obecny wynik należy do Josefa Salka z Czech. Aby go pokonać, siedlczanin musi przebiec zamarznięte jezioro poniżej godziny i 50 minut. Trzymamy kciuki, aby nowy rekord miał barwy biało-czerwone i siedleckie.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

5 KOMENTARZE

  1. Niektórzy „średniomądrzy” próbują zimą wejść na jakąś górę. Kończy się interwencją TOPRu.
    A ten „kaskader” gdzie chce trafić? I czy się ubezpieczył na okoliczność tego występku, czy na pomoc ma być udzielona na koszt podatnika?

    • Tak na Twój koszt – królestwo Szwecji ściągnie z Twojego podatku opłatę na okoliczność tego występku. Po co pisać takie komentarze i ośmieszać się nawet pod pseudonimem?

  2. Trzymam kciuki. Podziwiam ludzi, którzy robią takie rzeczy, by pomóc innym. Trzeba o takich osobach mówić i pisać, bo to są takie pozytywne rzeczy. A tych w naszym życiu zdecydowanie za mało.

  3. Niesamowity człowiek, zbiera środki by pomóc innym w tak wymagający sposób. To jest ktoś do naśladowania. Mam nadzieję, ze uda się pobić rekord.

DODAJ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze

Logo Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach