„Dawno żadne polskie miasto nie wywołało we mnie tak silnego poczucia przestrzennego dyskomfortu jak Siedlce” – pisze redaktor naczelny „Architektury-murator” Artur Celiński.
Dziennikarz, jak tłumaczy w artykule z 18. czerwca, trafił do Siedlec przypadkiem. Szukał kawiarni, w której mógłby popracować, dlatego postanowił zatrzymać się w centrum miasta. Liczył, że tak jak w innych miejscowościach podobnej wielkości, takie rozwiązanie będzie najbardziej logiczne.
Niestety, miasto nad Muchawką go zawiodło. Redaktor przyznał, że ostatni raz był w Siedlcach kilkanaście lat temu i wtedy wrażenie było dużo lepsze.
Miasto, w którym się „przeciska”
„Siedlce są ciekawe. A jednak po kilkunastu minutach spaceru pojawia się trudne do odparcia wrażenie, że przestrzeń została całkowicie podporządkowana jednemu użytkownikowi – samochodowi” – czytamy w tekście. Jego autor poruszanie się po centrum miasta opisuje jako „przeciskanie się między samochodami, wjazdami, parkingami i kolejnymi przeszkodami”.
Artykuł został opublikowany także w serwisie Facebook i wywołał ożywioną dyskusję czytelników, wśród których znaczna część to mieszkańcy Siedlec. Część osób popierała opinię dziennikarza, a część chwaliła miasto za spokój i zieleń.
Podzielone zdania czytelników
Spacerować Świrskiego, ktora stoi kebabami, Ciuchami i barami. Chyba ktoś usilnie próbuje swoje widzimisię miast 15sto minutowych wprowadzić. Są miejsca do spacerowania: 3km dookoła zalewu, łącznie z centrum miasta Warszawską i Piłsudskiego będzie z 5 nawet.
Od 8 miesięcy mieszkam w Siedlcach. Całe życie mieszkałam w Warszawie. Nie żałuję przeprowadzki. Jest tu pięknie, zielono i wszędzie blisko. Bez korków, hałasu i samolotów przelatujących co kilka minut.
Zgadzam się jako mieszkanka tego miasta, jest źle zagospodarowane,miasto pełne nieładu przestrzennego, idealny przykład dla studentów uczelni na wydziale architektury czy urbanistyki- jak nie projektować miast.
Mieszkając w tym mieście odnosiłem podobne wrażenie. Tym bardziej, że jest na prawdę powierzchniowo małe i nie trzeba w każde miejsce ruszać samochodem. Niestety miasto te przyzwyczaiło kierowców, że można parkować wszędzie.
Cały tekst o Siedlcach można przeczytać na stronie „Architektury-murator” Czy Siedlce faktycznie wydają się być bardziej dla aut niż dla ludzi?





Jeśli chodzi o podporządkowanie samochodom, to w pełni się zgadzam. Chodniki są zastawione autami, wciskają się one tak, Kilińskiego na przykład, że naprawdę trudno się tamtędy chodzi. Za nic są przepisy parkowania na chodnikach przy przystankach autobusowych.
TAK, zgadzam się. Siedlce są miastem dla aut. Przejechać wózkiem inwalidzkim po chodniku łatwo nie jest, ale żyć trzeba. Samochody na chodnikach to normalka. Kiedy władze miasta wprowadzą płatne parkingi- 6.00- 17.30? W porównaniu z Warszawą luźniej, tylko my mamy bardzo wąskie ulice.
Zdecydowanie tak. Władze miasta boją się wyborców i nie chcą wprowadzić płatnych parkingów, więc żyjemy w świecie samochodów, niestety.
Autobusy powinny mieć przywileje. Aż strach pomyśleć, gdyby tych autobusów nie było. Korki straszne.
Zrobić olbrzymie parkingi przy wjeździe do miasta. Później tylko MPK. NIE MAM NIC PRZECIWKO GOŚCIOM. Niech przyjeżdżają, ale ja tu płacę podatki i też chcę żyć. Cała Garwolińska zapchana. Teraz luźniej, bo koniec roku, ale wakacje cały czas trwać nie będą. A szkoda :). W mieście tylko płatne parkingi. To może rozwiązałoby problem.
Samochody blokują centrum, ul. Kilińskiego to tragedia. władze miasta pewnie to widzą, ale nie reagują. Może płatne parkingi rozwiązałyby problem. Stać Cię na samochód, to stać Cię i na parking. Luksus kosztuje. 🙂
Zgadzam się z dziennikarzem. Miasto całkowicie zastawione samochodami, nawet w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Poruszanie się po nim przypomina slalom gigant. Brak wizji rozwoju transportu opartego na komunikacji miejskiej i udogodnień dla rowerzystów czy też pieszych. Do tego wszechobecne chamstwo na drogach i wymuszanie. Pieszy nie ma tu praw. Miasto o prowincjonalnym podejściu do tego tematu.
Autor felietonu porusza też inny problem: „…Nie chodzi wyłącznie o ruch uliczny, lecz o sposób zajmowania przestrzeni. Zastawione chodniki, pojazdy stojące na każdym wolnym fragmencie terenu, parkingi rozlewające się na kolejne place i skwery. W wielu miejscach można odnieść wrażenie, że przestrzeń publiczna została sprowadzona do funkcji magazynu dla samochodów. Pieszy jest tolerowany, ale nie jest traktowany jako równoprawny użytkownik miasta. Dopełnieniem tego obrazu jest chaos wizualny. Reklamy, szyldy, przypadkowa mała architektura i brak spójności przestrzennej tworzą środowisko, które trudno odczytać jako wspólną, świadomie kształtowaną przestrzeń publiczną. Nie chodzi nawet o pojedyncze błędy czy zaniedbania. Problemem wydaje się raczej brak przekonania, że jakość otoczenia ma znaczenie. Jakby miasto utraciło wiarę w możliwość kształtowania własnego centrum jako miejsca atrakcyjnego dla ludzi.
Nie wiem, co się tu wydarzyło przez ostatnią dekadę
Nie mam pojęcia, dlaczego akurat tutaj wszystkie negatywne zjawiska polskiej przestrzeni skumulowały się tak mocno. Nie rozumiem, dlaczego właśnie tutaj odpuszczono wiarę w to, że projektowanie przestrzeni ma znaczenie. A jej odpowiednie utrzymanie – w tym pilnowanie obowiązujących przepisów przynosi korzyści. ….”
Brak kultury parkujących kierowców można mandatami częściowo zniwelować, ale betonowe klocki w strefie zabytkowej będą stać latami. Wpływ na charakter uzupełnianej zabudowy ma kilka organów decyzyjnych i tu trzeba zajrzeć dlaczego jak pisze autor felietonu: „.. dlaczego akurat tutaj wszystkie negatywne zjawiska polskiej przestrzeni skumulowały się tak mocno…”
Kilka rewolucyjnych kroków:
1. Strefa parkowania powiększana (etapowo np. co rok) do większego obszaru – gęstego śródmieścia miasta (wpierw dosyć duży nakład finansowy, promowanie rozliczenia mobilnego, zwrot kosztów poniesionych na infrastrukturę docelowy w przeciągu kilku lat).
2. Powiększenie parkingów przy PKP na terenach kolejowych (tzw. park and ride) – już się dzieje, zaangażowanie finansowe PKP czy spółek typu Stadler.
3. Budowa parkingu podziemnego pod Placem Sikorskiego (najdroższa inwestycja) wraz z rewitalizacją całego placu i wyłączeniem przecinki Kilińskiego (połączenie placu z placem papieskim).
4. Rozwój komunikacji publicznej, docelowo darmowa komunikacja dla ludzi z karta Siedlczanina.
5. Rozwój komunikacji rowerowej.
6. Sukcesywne wyłączanie z ruchu odcinków np. Kilińskiego, zwężenie Piłsudskiego do dwóch pasów (zyskujemy np. miejsca równoległe i poszerzamy komunikację pieszo – rowerową).
7. Surowe egzekwowanie nielegalnego parkowania.
Inwestycje w zasadzie są bezzwrotne, ale jakość, komfort życia, jego rozwoju (np. sukcesywny powrót usług w parterach kamienic) jest niemierzalny!
Czy ktoś walczy z egoizmem w parkowaniu, wszystkie trójkąty widoczności zajęte są przez samochody. Kurierzy na awaryjnych stoją na ulicy co ma dwie ciągłe – kto wymijający przestrzega tych linii? Czy ktoś te paczkomaty przeanalizował pod kątem dostawy – odbioru paczek?
Większość lokali usługowych powstałych z przerobienia mieszkań, nie ma zezwoleń, bo między innymi nie byłaby w stanie zapewnić obligatoryjnych miejsc postojowych. Podobnie jak do paczkomatów zaopatrzenie stoi na jezdni z awaryjnymi, bo gdzie ma szukać miejsca na legalne zaparkowania i jeszcze towar trzeba donieść do lokalu. Nikt tego nie kontroluje tylko udaje, że nie widzi – a przecież są kontrole, audyty i…. niestety coraz niebezpieczniej się robi.
A może by tak mniej narzekać . Myślę że ogulnie to fajnie się mieszka w Siedlcach, dużo się dzieje w weekendy. Mamy Zalew i piękny park więc nie jesteśmy skazani siedzieć przed telewizorem. Każdy znajdzie coś dla siebie . Pochwalmy czasem nasze miasto. Proponuję temat : za co jako mieszkaniec pochwalić możesz Siedlce ? Co wtedy napiszą wieczni krytykanci . Jak im w Siedlcach tak źle, to przecież świat jest wielki.
Czy naprawdę mamy akceptować taki stan rzeczy?
Pochodzę z Siedlce, choć na co dzień mieszkam w Poznań. Za każdym razem, gdy przyjeżdżam w odwiedziny, ze zdziwieniem obserwuję brak przestrzeni dla pieszych. Główna ulica, ulica Piłsudskiego w Siedlcach, przypomina „wolną amerykankę” parkingową. Podobnie wygląda sytuacja na ulica Kilińskiego w Siedlcach.
Trudno nie zadać pytania: jaki wizerunek miasta chcemy pokazać odwiedzającym? Czy naprawdę najlepszym pomysłem jest przeznaczanie kolejnych przestrzeni, nawet w rejonie amfiteatru, na parking?
Wizerunek miasta pokazujemy już od dworca kolejowego – syf obok poczty, Ulica Żółkiewskiego syf, krzaki, wędrujące krawężniki, ktoś odgrodził taśmą rzekomo prywatne miejsca postojowe przy tajnym lokalu ( gastronomicznym?)
Syf na Kilińskiego – drugi rok w ogródkach gastronomicznych uschnięte tuje wyznaczają teren. Parkowanie na siłę bez pasa dla pieszych…..
Wyobraźmy sobie centrum miasta bez zaparkowanych aut. Widać kwiaty, nie trzeba się przeciskać. Niestety, nierealne. Tylko płatne parkingi.